Bob Iger: George Lucas „Felt Betrayed”, kiedy Disney nie wykorzystał swoich planów na kontynuację „Gwiezdnych wojen”

>

George Lucas pozwolił sobie na niezadowolenie z filmów o Gwiezdnych Wojnach, odkąd sprzedał je i Lucasfilm Disneyowi. Teraz Bob Iger ujawnił więcej szczegółów na temat tego, jak filmowiec czuł się zdradzony przez twórcze decyzje Lucasfilm.

W swoim nowym pamiętniku The Ride of a Lifetime Iger opowiada o bardzo napiętym spotkaniu, które odbyło się między nim, Lucasem i scenarzystami Gwiezdnych wojen: Przebudzenie mocy J.J. Abrams i Michael Arndt niedługo po tym, jak twórca Gwiezdnych Wojen sprzedał swoją firmę Disneyowi za 4 miliardy dolarów. Lucas przygotował zabiegi fabularne do trylogii, które, jak wyjaśnił w Story of Science Fiction Jamesa Camerona, widziałby siwego Luke'a Skywalkera trenującego padawanę Jedi o imieniu Kira i zagłębiającego się głębiej w niesławne midichloriany wprowadzone w „Mrocznym widmie”.

W tym filmie jest cały aspekt, który dotyczy relacji symbiotycznych. Żebyś spojrzał i zobaczył, że nie jesteśmy szefem. Że istnieje ekosystem, Lucas powiedział Cameron.



[Następne trzy Gwiezdne Wojny filmy] trafią do mikrobiotycznego świata. Ale istnieje świat stworzeń, które działają inaczej niż my. Nazywam je Wzgórzami. A Whills są tymi, którzy faktycznie kontrolują wszechświat. Żywią się Mocą.

Ale na spotkaniu Igera i Lucasa w Skywalker Ranch Lucas był zdenerwowany, gdy powiedziano mu, że Abrams i Arndt nie będą stosować jego leczenia i będą tworzyć własną historię.



George wiedział, że nie jesteśmy do niczego związani umową, ale uważał, że kupowanie przez nas terapii opowiadania było cichą obietnicą, że będziemy ich przestrzegać, i był rozczarowany, że jego historia została odrzucona, napisał Iger.

Przeczytaj także:

Byłam taka ostrożna od naszej pierwszej rozmowy, żeby go w żaden sposób nie zmylić, a teraz nie sądziłam, że to zrobiłam, ale mogłam sobie z tym poradzić lepiej. Powinienem był go przygotować na spotkanie z J.J. i Michaela i opowiedzieliśmy mu o naszych rozmowach, że uważamy, że lepiej iść w innym kierunku. Mogłam z nim o tym porozmawiać i być może uniknąć rozgniewania go, nie zaskakując go.



Teraz, podczas pierwszego spotkania z nim na temat przyszłości Gwiezdnych Wojen, George poczuł się zdradzony i chociaż cały ten proces nigdy nie byłby dla niego łatwy, zaczęliśmy niepotrzebnie trudny początek.

Frustracja Lucasa związana z obsługą Gwiezdnych Wojen przez Disneya jest znana od jakiegoś czasu. Mówił o ich decyzji, aby nie korzystać z jego zabiegów w ciągu: Wywiad z Charliem Rose zrobiono zaledwie kilka tygodni po wydaniu Przebudzenia Mocy w grudniu 2015 roku, mówiąc, że sprzedał swoją serię białym handlarzom niewolników, zanim się powstrzymał i podał bardziej dyplomatyczne wyjaśnienie.

Przeczytaj także:

I tak nie chcieli mnie w to angażować – ale jeśli się tam dostanę, po prostu sprawię kłopoty, ponieważ nie zrobią tego, czego od nich chcę – powiedział Lucas. I nie mam już nad tym kontroli, a wszystko, co bym zrobił, to wszystko zepsuć. Powiedziałem więc: „OK, pójdę swoją drogą i pozwolę im odejść”.

I ostatecznie Lucasowi nie spodobał się sposób, w jaki poszli Abrams i szefowa Lucasfilmu, Kathleen Kennedy. Podczas gdy Lucas uczestniczył w hollywoodzkiej premierze Przebudzenia mocy, powiedział Kennedy'emu i Igerowi na prywatnym pokazie kilka dni wcześniej, że nie podobał mu się film, ponieważ nie było nic nowego.

W każdym z filmów z oryginalnej trylogii ważne było dla niego przedstawienie nowych światów, nowych historii, nowych postaci i nowych technologii, napisał Iger. W tym powiedział: „Nie było wystarczająco dużo wizualnych lub technicznych skoków naprzód”.

Przeczytaj także:

Ale w ostatnim filmie tej trylogii, Star Wars: The Rise of Skywalker, Lucas miał nieco większy wkład. W ciągu Wywiad IGN na początku tego roku Abrams, który wrócił do pisania i reżyserowania po tym, jak oryginalny reżyser Colin Trevorrow opuścił projekt, powiedział, że rozmawiał z Lucasem podczas pisania scenariuszy, aby uzyskać jego wskazówki.

Ten film miał bardzo, bardzo konkretne wyzwanie, które polegało na zrobieniu ośmiu filmów i zakończeniu trzech trylogii, więc musieliśmy się przyjrzeć, jaka jest większa historia? Rozmawialiśmy między sobą, spotkaliśmy się z Georgem Lucasem przed napisaniem scenariusza, powiedział Abrams.

To były rzeczy, które były prawdziwe, a nie debaty, ale patrząc na ogrom historii i próbując dowiedzieć się, jak to zakończyć? Ale musi działać jako film, musi być sam w sobie, musi być zaskakujący i zabawny i trzeba to zrozumieć.

„Ride of a Lifetime” Boba Igera jest już dostępny w Random House, a Star Wars: The Rise of Skywalker trafi do kin 20 grudnia.

„Star Wars: The Rise of Skywalker”: spójrz na nowego czerwonego szturmowca (zdjęcia)

  • W „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” szturmowcy przechodzą kolejną metamorfozę i chociaż fani Comic-Con 2019 jako pierwsi zobaczą nowy wygląd z bliska, już teraz możesz obejrzeć kilka zdjęć. W środę oficjalna strona „Gwiezdnych wojen” opublikowała pierwsze zdjęcia „Sith Troopers”, najnowszego wcielenia kultowych żołnierzy Imperium z serii. Odróżniają się od zwykłych szturmowców z „Gwiezdnych wojen” jaskrawoczerwonym kolorem zamiast białego, ale mają również misternie szczegółowy pancerz, a nie głównie gładkie krzywe. Zdjęcia zostały zaczerpnięte z tegorocznej linii ekskluzywnych komiksów „Gwiezdnych wojen”. Najpierw sprawdź specjalną edycję figurki Sith Trooper firmy Hasbro „Black Series”, którą uczestnicy SDCC 2019 będą mogli kupić za 32,00 USD. Lucasfilm Całkiem fajnie. A oto przypinka z limitowanej edycji Sith Trooper Comic-Con, którą uczestnicy mogą dostać za 30 dolarów. Lucasfilm Wejdź na starwars.com, aby zobaczyć więcej ekskluzywnych filmów Star Wars Comic-Con. Oczywiście wiemy, że to nie pierwszy raz, kiedy widzimy złoczyńców z „Gwiezdnych wojen” w czerwonych szatach. „Powrót Jedi” miał Gwardię Królewską Imperatora, która oprócz groźnej czerwonej zbroi nosiła także czerwone płaszcze. A „Ostatni Jedi” przedstawia Gwardię Pretoriańską, inspirowane samurajami podejście do szturmowców. Ale biorąc pod uwagę ich imię – Sithowie byli oczywiście złymi facetami, którzy zgładzili Jedi w prequelach „Gwiezdnych wojen” – Sith Troopers może mieć więcej do zaoferowania niż fajne mundury. Zobaczymy, kiedy „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” trafi do kin 20 grudnia.
Poprzedni slajd Następny slajd 1 z 1

Technicznie nazywa się to Sith Trooper

W „Gwiezdnych wojnach: Skywalker. Odrodzenie” szturmowcy przechodzą kolejną metamorfozę i chociaż fani Comic-Con 2019 jako pierwsi zobaczą nowy wygląd z bliska, już teraz możesz obejrzeć kilka zdjęć. W środę oficjalna strona „Gwiezdnych wojen” opublikowała pierwsze zdjęcia „Sith Troopers”, najnowszego wcielenia kultowych żołnierzy Imperium z serii. Odróżniają się od zwykłych szturmowców z „Gwiezdnych wojen” jaskrawoczerwonym kolorem zamiast białego, ale mają również misternie szczegółowy pancerz, a nie głównie gładkie krzywe. Zdjęcia zostały zaczerpnięte z tegorocznej linii ekskluzywnych komiksów „Gwiezdnych wojen”. Najpierw sprawdź specjalną edycję figurki Sith Trooper firmy Hasbro „Black Series”, którą uczestnicy SDCC 2019 będą mogli kupić za 32,00 USD. Lucasfilm Całkiem fajnie. A oto przypinka z limitowanej edycji Sith Trooper Comic-Con, którą uczestnicy mogą dostać za 30 dolarów. Lucasfilm Wejdź na starwars.com, aby zobaczyć więcej ekskluzywnych filmów Star Wars Comic-Con. Oczywiście wiemy, że to nie pierwszy raz, kiedy widzimy złoczyńców z „Gwiezdnych wojen” w czerwonych szatach. „Powrót Jedi” miał Gwardię Królewską Imperatora, która oprócz groźnej czerwonej zbroi nosiła także czerwone płaszcze. A „Ostatni Jedi” przedstawia Gwardię Pretoriańską, inspirowane samurajami podejście do szturmowców. Ale biorąc pod uwagę ich imię – Sithowie byli oczywiście złymi facetami, którzy wybili Jedi w prequelach „Gwiezdnych wojen” – Sith Troopers może mieć więcej do zaoferowania niż fajne mundury. Zobaczymy, kiedy „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” trafi do kin 20 grudnia. Zobacz w galerii

Uwagi