„Zielona księga” i 13 innych zwycięzców najlepszych zdjęć, którzy nie wytrzymują (zdjęcia)

> Oscary za najlepszy obraz

Do tej pory wszyscy wiemy, że film, który Akademia wybiera jako „Najlepszy film” w danym roku, rzadko jest rzeczywistym Najlepszym Filmem, ale w niektóre lata trudno jest wyjaśnić, dlaczego wybrali to, co wybrali. Nieważne, że „Zakochany Szekspir” pokonuje „Szeregowiec Ryana”, bo przynajmniej „Zakochany Szekspir” to przystojna produkcja z dowcipnym scenariuszem. Nieważne, że „Dances with Wolves” pokonuje „Goodfellas”, bo przynajmniej „Dances with Wolves” to porządny western.

Przyglądamy się filmom, których nie możemy dziś oglądać, nawet w próżni, bez kulenia się. A kiedy porównasz ich z nominowanymi, którzy nie zdobyli Oscara, po prostu trudno jest uzasadnić, dlaczego Akademia głosowała w taki sposób.

Melodia Broadwayu z 1929 rokuMGM

Melodia Broadwayu (1929)





Drugi zwycięzca Best Picture i pierwszy film z dźwiękiem synchronicznym, który zdobył główną nagrodę, był jak na owe czasy nowatorski. Musicale w końcu wdzierały się do kin, a „The Broadway Melody” zawiera nawet sekwencję w technikolorze (która teraz niestety zaginęła). Niestety, rzeczywisty film to ponury melodramat z powtarzającymi się numerami muzycznymi i kijem głównego bohatera, który znajduje się między dwiema występującymi siostrami, z których żadna nie zasługuje na to, by utknąć w manipulacyjnym palancie.

Rywalizacja nie była zacięta podczas drugich Oscarów, a historyczne znaczenie „The Broadway Melody” bez wątpienia odegrało tu ważną rolę, ale pomysłowy i porywający dramat kryminalny Rolanda Westa „Alibi” po tylu latach robi większe wrażenie.



CimarronRKO

„Cimarron” (1931)

Rozległa powieść Edny Ferber „Cimarron” staje się frustrująco prostym, ale ładnie zrealizowanym filmem o bohaterskim pionierze, Yancey Cravat (Richard Dix) i jego dezaprobującej żonie Sabrze (Irene Dunne), ponieważ każdy z nich odgrywa rolę w przekształcaniu pogranicza Ameryki w rozległa metropolia. Znakomita scenografia, innowacyjna kamera i świetna kreacja Dunne'a nie mogą zrekompensować rozmachu, protekcjonalnego i – pomimo kilku prób przeciwnych – dość cholernie rasistowskiej fabuły.

„Cimarron” stawił czoła ostrej konkurencji podczas 4. Oscarów, a „The Front Page” opowiadał dowcipną i cudowną historię (później przerobioną na jeszcze lepszą „His Girl Friday), ale z perspektywy czasu nominacja, która wyróżnia się najbardziej to „Skippy”, pierwsza adaptacja komiksowa, jaką kiedykolwiek nominowano w kategorii „Najlepszy film”, jest cudownie zabawna i wzruszająca.



KawalkadaFox Film Corp

„Kawalka” (1933)

Ambitna, wielopokoleniowa opowieść Franka Lloyda „Cavalcade” opowiada o brytyjskiej rodzinie na przełomie wieków, której główne wydarzenia z niedawnej historii wpływają na ich losy i zmieniają ich kierunek. Mówiąc dramatycznie, to wielka huśtawka, ale wiele zwrotów akcji w filmie jest często śmiesznych; tragiczny moment, w którym dwoje kochanków planuje swoją przyszłość, tylko po to, by opuścić kadr i ujawnić, że są na Titanicu, jest niezamierzonym hukiem.

jak zrobić proste kocie oko

W 1933 roku było 10 nominowanych do nagrody „Najlepszy film” i nie brakowało ponadczasowych klasyków, takich jak „42. ulica”, „Byłem uciekinierem z łańcucha łańcuchowego”, „Małe kobiety” i „Prywatne życie Henryka VIII”.

Wielki ZiegfeldMGM

„Wielki Ziegfeld” (1936)

Życie legendarnego producenta teatralnego Florenza Ziegfelda Jr., granego przez Williama Powella, jest tematem pierwszej biografii, która zdobyła nagrodę dla najlepszego filmu. Ale chociaż film Roberta Z. Leonarda wykonuje fantastyczną robotę, odtwarzając wspaniałość produkcji Ziegfelda – w tym jeden zapierający dech w piersiach numer muzyczny, który kosztował wówczas 220 000 dolarów (dziś prawie 4 miliony dolarów) – rzeczywisty dramat jest oczyszczony, wyściełany i nieprawdopodobnie przymilna wersja życia Ziegfelda. I nawet przy tym wciąż wygląda jak głupek.

Konkurs na IX Oscara nie należał do najostrzejszych, ale „Mr. Deeds Goes to Town” jest tak samo cierpki i celny dzisiaj, jak w 1936 roku, i wyznacza ramy dla wielu przyszłych melodramatycznych fanów tego wielkiego filmowca.

Pan20th Century Fox

„Umowa dżentelmeńska” (1947)

W „Gentleman's Agreement” z dobrymi intencjami, ale do szpiku kości, występuje Gregory Peck jako reporter, którego zadaniem jest pisanie o antysemityzmie w Nowym Jorku, który postanawia wcielić się w Żyda, aby na własnej skórze doświadczyć dyskryminacji. Przewidywalny i boleśnie źle traktowany, skupiając się na przebudzeniu białego człowieka zamiast na prawdziwym doświadczeniu ludzi, których film rzekomo przechwala, nawet sam Peck przyznał później, że jest przestarzały, a reżyser Elia Kazan powiedział, że nie był z tego zadowolony.

„Gentleman's Agreement” zmierzyło się z kilkoma uświęconymi tradycją klasykami podczas 20. Oscarów, w tym „Wielkimi nadziejami” Davida Leana oraz dwoma klasykami bożonarodzeniowymi „Cud na 34. ulicy” i „Żona biskupa”.

Największy program na ziemiNajważniejszy

„Największe przedstawienie na ziemi” (1952)

Duży, szeroki i w technikolorze, nie można zaprzeczyć, że melodramat cyrkowy Cecila B. DeMille'a „Największe przedstawienie na ziemi” był widowiskiem, ale najlepszym filmem roku? W jakimkolwiek roku? Ten niezapomniany spektakl, w którym występuje Charlton Heston jako przywódca desperacko próbujący utrzymać program, a James Stewart jako klaun cyrkowy, który w rzeczywistości jest lekarzem za zabicie swojej żony (aby zakończyć jej cierpienie), jest jednym z najdziwniejszych przypisów w historii Best Picture.

Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że „Najwspanialszy program na Ziemi” zmierzył się z co najmniej dwoma absolutnie fenomenalnymi filmami: przepięknie romantycznym „Cichym człowiekiem” Johna Forda i politycznie naładowanym westernem „W samo południe” Freda Zinnemanna.

Zjednoczeni Artyści

„W 80 dni dookoła świata” (1956)

Mówiąc o spektaklu, „Around the Word in 80 Days” to jedna z największych produkcji w historii Hollywood, która obejmuje cały świat, zawiera zdumiewającą liczbę scen (mrugnij, a będziesz tęsknić za Frankiem Sinatrą) i szczyci się niesamowicie wspaniałym panoramicznym ekranem kinematografia. Niestety, jest to również nieistotna i przerażająco kolonialna przygoda z Davidem Nivenem i kultowym meksykańskim komikiem Cantinflasem jako podróżnikami, którzy próbują ukończyć legendarną podróż tylko po to, aby wygrać zakład. (Im mniej mówi się o obsadzeniu Shirley MacLaine jako indyjskiej księżniczki, tym lepiej).

„W 80 dni dookoła świata” w jakiś sposób pokonał kilku niesamowitych nominowanych do najlepszego filmu, aby zdobyć główną nagrodę na 29. Oscarach, w tym „Dziesięć przykazań”, „Król i ja” i „Giant”.

wożąc pannę Daisy Morgan FreemanWarner Bros.

„Wożąc pannę Daisy” (1989)

Przeskakując trochę do przodu, dochodzimy do jednego z najbardziej oszałamiających zwycięzców Best Picture. „Wożąc pannę Daisy” to agresywnie bezpieczny obraz stosunków rasowych w Ameryce, w którym bigoteryjna starsza pani, grana przez Jessicę Tandy, stopniowo uczy się być mniej fanatyczną, ponieważ jej szofer, grany przez Morgana Freemana, jest miły. „Wożąc pannę Daisy” nie jest najgorszym filmem, który zdobył nagrodę za najlepszy film, ponieważ kreacje z pewnością są znakomite, ale istnieje solidny argument, że jest to jeden z najbardziej oklepanych filmów, które zabierają do domu nagrodę.

„Wożąc pannę Daisy” podczas 62. Oscarów zmierzył się z kilkoma klasycznymi filmami, w tym „Polem marzeń”, „Urodzonym czwartego lipca” i „Stowarzyszeniem umarłych poetów”. Ale być może największą niesprawiedliwością jest to, że podpalające i niesamowicie inteligentne „Zrób to, co trzeba” Spike'a Lee, nie zostało nawet nominowane.

Prace marzeń

„Amerykańskie piękno” (1999)

Ponad 20 lat później stało się jasne, że rok 1999 był jednym z najlepszych dla filmów w historii tego medium, z dziesiątkami wpływowych, pionierskich i odważnych filmów, które miały premierę w ciągu 12 miesięcy. W tamtym czasie wydawało się, że jednym z nich jest „American Beauty”, ale historia nie była łaskawa; Melodramat Sama Mendesa o kryzysach wieku średniego i krachach na przedmieściach oferuje mocne występy i doskonałe zdjęcia, ale jest wymyślony i pełen samozadowolenia, aż do dziwacznych skrajności.

Trudno dziś uwierzyć, że „American Beauty” został uznany za wyróżniający się film w roku, w którym otrzymaliśmy „The Insider” i „Szósty zmysł”, z których oba były nominowane do nagrody za najlepszy film, nie wspominając o godnych uwagi, nienominowanych klasykach jak „Matrix”, „Fight Club”, „Wszystko o mojej matce”, „Oczy szeroko zamknięte”, „Trzej królowie” i „Toy Story 2”, by wymienić tylko kilka.

Piękny umysł Russell Croweuniwersalny

„Piękny umysł” (2001)

Błyszcząca biografia Rona Howarda przedstawiająca słynnego ekonomistę Johna Nasha została oczyszczona z wielu niedoskonałości tematu. Ale największym problemem w „Pięknym umyśle” nie jest hollywoodzki portret Nasha, ale absolutnie ckliwe manipulacje, za pomocą których Howard i scenarzysta Akiva Goldsman prowadzą go przez jego historię życia. Choć doskonale sfilmowany i zagrany, „Piękny umysł” przedziera się przez jeden biologiczny frazes za drugim, aż albo zapadniesz się i zaakceptujesz jego fabułę z pięściami, albo całkowicie ją odrzucisz.

74. Oscara miał również znakomity zbiór nominowanych do najlepszego filmu, w tym „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”, „Gosford Park” i „Moulin Rouge!”

Chicago Catherine Zeta JonesMiramax

„Chicago” (2002)

Atrakcyjna, ale niechlujna adaptacja popularnego broadwayowskiego musicalu „Chicago” Roba Marshalla zawiera krzykliwe i ekscytujące kreacje Catherine Zeta-Jones, Renée Zellweger i Queen Latifah. Ale determinacja Marshalla, by zagrać każdy numer muzyczny jak sekwencję ze snów, sprawia, że ​​„Chicago” wydaje się zawstydzony swoimi teatralnymi korzeniami i kakofonicznym montażem – który próbuje, ale nie skutecznie ukrywa fakt, że partner Richard Gere jest poza jego głębia na parkiecie – sprawia, że ​​jest to naprawdę trudny zegarek dla fanów śpiewu, tańca, opowiadania historii i/lub „Chicago”.

„Chicago” zmierzyło się z dziwnym zbiorem filmów na 75. Oscarach, w tym „Pianista”, „Godziny”, „Władca pierścieni: Dwie wieże” i „Gangi Nowego Jorku”, te dwa ostatnie z których były - przynajmniej - pewniejsze i bardziej imponujące produkcje.

awaria 2005Lwia Brama

„Crash” (2005)

Dobre intencje uderzają ponownie w niewiarygodnie fałszywym i zadowolonym z siebie filmie montażowym „Crash”, który przedstawia serię powiązanych ze sobą postaci i historii w Los Angeles. Problem polega na tym, że każda fabuła opiera się tak całkowicie na wymuszonej ironii, że żaden z filmów nie działa; nawet garść wątków pobocznych, które byłyby silne w próżni, spadają, ponieważ są wrzucone do jednego worka ze wszystkimi innymi. Ostatnią rzeczą, jakiej pragniesz w filmie o poważnych sprawach, jest poczucie absolutnej nieszczerości.

„Crash” dość notorycznie pokonał przełomowy romans „Brokeback Mountain” na 78. Oscarach, ale nawet mniej popularni inni nominowani – „Capote”, „Monachium” i „Dobranoc i powodzenia” – grają dziś bardziej przekonująco. .

królFirma Weinstein

„Przemówienie króla” (2010)

Nie ma nic strasznie złego w „The King's Speech” Toma Hoopera; po prostu nie ma w tym nic szczególnie dobrego. To słodka biografia o tym, jak król Jerzy VI starał się przezwyciężyć swoje trwające całe życie jąkanie, aby pewnie prowadzić swój lud za pomocą przemówień radiowych podczas II wojny światowej, nowatorską fabułę, którą Hooper i jego znakomita obsada do dramatów i komedii. Ale film jest niezaprzeczalnie bezpieczny, uspokajający drobiazg, który nie popycha medium ani obsady w żaden znaczący sposób.

Porównaj „The King's Speech” z innymi, bardziej odważnymi kandydatami do 83. Oscarów, a zobaczysz, jak mało wyróżnia się film Hoopera. W sumie, ten czy film, który pokonał „Czarny łabędź”, „Incepcję”, „Dzieci są w porządku”, „Toy Story 3”, „Kość zimy” i „Sieć społecznościowa” za najlepszy film?

uniwersalny

„Zielona Księga” (2018)

Czas nie był łaskawy dla „Zielonej księgi”, jeszcze zanim zdobyła nagrodę dla najlepszego filmu, kiedy krytycy, komentatorzy społeczni i rodzina pianisty jazzowego Don Shirley początkowo skarżyli się, że film wybiela jego historię, przypisuje nadmierne uznanie białemu szoferowi za nauczanie go o własnej kulturze i powraca do protekcjonalnych wątków opowiadania z przeszłości. (Patrz: „Umowa dżentelmena”, „Wożąc pannę Daisy” itp.)

Innymi słowy, „Zielona Księga” nie wytrzymała od pierwszego dnia, zwłaszcza w porównaniu z odważniejszymi, bardziej wymagającymi i ekscytującymi kandydatami, którzy zajmowali się podobnymi problemami, takimi jak „Czarna Pantera” i „Czarna Pantera” lub innymi wpływowymi historiami, takimi jak „Roma”. „i „Ulubione” lub po prostu dobre melodramaty, które nie wydawały się tak nieprzyjemnie zacofane, jak „Narodziny gwiazdy”.

Uwagi