„SNL”: Pete Davidson wariuje na temat Świętego Mikołaja w parodii „Stan” Eminema (wideo)

>

Pierwszy nowy odcinek Saturday Night Live w ciągu kilku tygodni był również pierwszym odcinkiem grudnia, więc oczywiście przez całą noc było mnóstwo odniesień do Bożego Narodzenia. A najlepsze pojawiło się wcześnie dzięki uprzejmości zwykłego członka obsady Pete'a Davidsona, który wykonał parodię piosenki Eminema Stan, tylko z tematem piosenki zmienionym na Świętego Mikołaja – chociaż sam Eminem pojawił się na końcu w epizodzie.

Zobacz to powyżej.

To jedna z najsłynniejszych piosenek ostatnich kilkudziesięciu lat, a nawet dała nam nowy termin – stan – na bycie fanatycznym fanem, ale na wszelki wypadek, gdybyś nie pamiętał: piosenka z 2000 roku została napisana z POV Stana , fikcyjna fanka mająca obsesję na punkcie Eminema. Jak przedstawiono w piosence, Stan na początku wychodzi jak nadmiernie chętny fan, próbujący spotkać swojego bohatera, ale w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej niezdecydowany, aż w końcu, po gniewnym wniosku, że Eminem go zdmuchnął, Stan najwyraźniej zabija siebie i swojego dziewczyna. Dopiero po tym okropnym wyniku dowiadujemy się w ostatnim wersecie, rapowanym z punktu widzenia Em, że w końcu zabrał się do odpowiadania Stanowi i próbował zachęcić go, by nie był autodestrukcyjny.





Przeczytaj także:

Parodia Pete'a Davidsona bardzo przypomina oryginalny teledysk, tyle że tym razem Stu (Davidson) pisze do Świętego Mikołaja, ponieważ desperacko marzy o trudnej do zdobycia PlayStation 5. I tak jak w oryginale, list Stu do Świętego Mikołaja. Wściekły i bardziej niepewny, ponieważ jego niezdolność do zdobycia PS5 (i problem, który ma obecnie wiele osób) nadal nie słabnie, a w końcu Stu mówi Mikołajowi, aby się złapał.



Skręt? Święty Mikołaj jest prawdziwy, ale wysyła list do Stu, w którym mówi Drogi Stu, myślę, że masz zły adres, bracie. Nie jestem Świętym Mikołajem. Do widzenia. A potem pojawia się kamea Slim Shady.

Cholera, mówi jeden z elfów Świętego Mikołaja. Zgadzamy się.

Uwagi