Recenzja „Zima w ogniu”: film świętuje rewolucyjną potęgę ludu

>

Często, gdy dochodzi do zniszczenia lub tragedii, ludzie przypominają sobie, że rozgrywa się to jak w filmie. W Zimie w ogniu: Ukraińska walka o wolność — debiutującym w teatrze i na Netflix 9 października — przedwcześnie dorosły 12-latek widzi prawdę o ukraińskiej rewolucji 2013-14. To nie był fikcyjny program, który oglądamy w telewizji, mówi. To była szokująca rzeczywistość, z którą się zmierzyliśmy.

Na początku ruchu Majdanu – zwanego też Rewolucją Godności – w listopadzie 2013 roku reżyser Jewgienij Afinejewski przybył z kamerą na Majdan, centralny plac Kijowa, aby udokumentować to, co miało być tylko studenckim protestem przeciwko decyzji dyktatorskiego prezydenta kraju Wiktora F. Janukowycza, aby nie wstąpić do Unii Europejskiej, a zamiast tego sprzymierzyć się z Rosją.

Był to ruch, którego wieść rozeszła się za pośrednictwem Facebooka; młoda lekarka, która również przyjechała na Majdan, powiedziała, że ​​zainspirowali ją studenci, których słownie poklepała po głowie: Ich dusze są tak czyste. Tak bardzo wierzą w Ukrainę.





Zobacz wideo:

Sprawy jednak szybko stały się brzydkie. Na początku filmu Afinejewski prosi młodego mężczyznę, aby powiedział coś o tym, co się dzieje. To jest rewolucja ukraińska, odpowiada. To zabawne… Właśnie ciągnęłam martwe ciało. Czystość oficjalnie zabrudzona.



Pomimo pokojowego protestu, kiedy ludzie w każdym wieku przybywali, by dołączyć do studentów w obozie w stylu Occupy Wall Street, ukraiński rząd wypuścił psy pod postacią specjalnej jednostki policyjnej Berkuta. Okrzyki dlaczego? słychać, jak władze rozpędzają się do tłumu i biją osoby, z których część już jest przygnębiona. Janukowycz nawet chwalił się: Żołnierze bili wszystkich żelaznymi kijami zamiast plastikowymi.

Afinejewski zostaje przez cały 93-dniowy protest, który staje się coraz bardziej brutalny i nonsensowny, gdy aktywiści zmieniają miejsca (pozostając nieuzbrojeni), a decydenci próbują ich stłumić. Masa ludzi, która rośnie i wkrótce obejmuje wszystkich, od duchownych po byłych wojskowych, domaga się nowego rządu i prawdziwej wolności, która wynikałaby z bycia uważanym za część Europy. Choć wydaje się, że nie robią nic poza popadaniem w brutalność, kontynuują.

Przeczytaj także:



Zima w ogniu jest bardziej dopracowana niż typowa dokumentacja niepokojów w terenie. W miarę rozwoju nieprzewidywalnego dramatu Afinejewski integruje materiały nakręcone przez aktywistów. Są stabilne ujęcia z lotu ptaka i proste mapy, które pomogą ci umiejscowić akcję, a reżyser ma garstkę ludzi, którzy opowiadali historię przez cały film, co nadaje jasności chaosowi. Z jednej strony obserwowanie, jak policja bezlitośnie wali protestujących pałkami, staje się monotonne. Z drugiej strony tej brzydkiej prawdy nie widać wystarczająco.

Choć przemoc jest niezrozumiała, zwłaszcza po wielokrotnych apelach działaczy wprost do funkcjonariuszy, by nie wykonywali rozkazów tyrana i nie krzywdzili jak zwierzęta własnych ludzi, tu też zdarzają się momenty niezwykłe. Najbardziej zdumiewająca jest oczywiście odwaga i wola protestujących. Ale imponujące jest również to, jak tym nieznajomym udało się zorganizować: stacje medyczne, prowizoryczne kuchnie, miejsca, w których zmarznięci mogą się ulżyć dzięki darowiźnie ubrań, pojawiają się jak w małym mieście.

Zobacz wideo:

Kiedy gwałtownie rośnie upuszczanie krwi, lekarze i pielęgniarki opiekują się pacjentami najlepiej, jak potrafią, ale nie bez emocjonalnych konsekwencji: decyzja, kto już nie żyje, była najtrudniejsza, powiedział lekarz. Po prostu nie było wystarczająco dużo czasu ani siły roboczej, aby reanimować wszystkich, stąd tymczasowa kostnica.

Możliwość bycia świadkiem tej trzymiesięcznej walki jest niesamowitym przywilejem, aczkolwiek rozdzierającym serce. Ale ostatecznie przesłanie jest pozytywne: dokument jest świadectwem ludzkiego ducha, jedności w czasach deprawacji, zdolności zwykłych jednostek do wprowadzania zmian na najwyższym poziomie.

Po doświadczeniu wojennych warunków, które nieustannie niszczyły aktywistów fizycznie, psychicznie i emocjonalnie, zwyciężyli, a ich oprawca uciekł. Jak powiedział jeden człowiek, ci ludzie rzeczywiście walczyli do śmierci, aby ulepszyć swój kraj. Ci, którzy upadli, nie zginęli na próżno.

Uwagi